Od roku szkolnego 2026/2027 edukacja zdrowotna stanie się obowiązkowym przedmiotem w polskich szkołach. Choć jej zakres jest szeroki – od zdrowia fizycznego i psychicznego, przez profilaktykę uzależnień, po pierwszą pomoc – to właśnie kwestie związane ze zdrowiem seksualnym stały się głównym punktem sporu podczas konferencji prasowej ugrupowania „Patrioci ponad podziałami” w Piotrkowie Trybunalskim.

„Seksualizacja dzieci” i obawy przed gender

Organizatorzy spotkania, w tym radny Łukasz Janik oraz Grzegorz Adamus, ostrzegali przed rzekomym „przemycaniem ideologii gender” i „wypaczaniem” młodych ludzi. – W naszej ocenie jest to przemycanie ideologii gender. Zadaniem tego przedmiotu będzie wypaczanie naszych najmłodszych mieszkańców, zarówno Piotrkowa, jak i całej Polski – mówił Janik. Nie przedstawił jednak konkretnych zapisów podstawy programowej, które miałyby potwierdzać jego obawy, odwołując się jedynie do „kierunku zmian” wprowadzanych przez rząd i trendów w Europie.

Podobne stanowisko zajął Grzegorz Adamus, który kwestionował celowość przekazywania dzieciom wiedzy na temat dojrzewania. – Żyję normalnie, zwariowany nie jestem, a miałem 10 lat i nie wiedziałem, co to jest miesiączka. I nie było mi to do życia potrzebne – argumentował. Jego zdaniem, tego typu informacje powinny być przekazywane przez matki, a nie w szkole. „Facet przebrany w sukienkę” – tak Adamus określił potencjalnych gości na zajęciach, sugerując, że mogą oni podważać tradycyjne wzorce rodzinne.

Krytyce poddano także planowane ograniczenia w korzystaniu z telefonów komórkowych w szkołach. – Dzisiaj dziecko może nagrać, kto przychodzi na edukację zdrowotną. Bez telefonu takich dowodów nie przyniesie, a rodzic usłyszy od dyrektora: „To był normalny facet. Tyle że w sukience” – mówił Adamus, sugerując, że ograniczenia mają ukryć kontrowersyjne treści.

Gotowe rezygnacje – nie wszyscy wiedzą, czego dotyczą

Podczas konferencji organizatorzy rozdawali mieszkańcom gotowe oświadczenia o rezygnacji z udziału dzieci w zajęciach dotyczących zdrowia seksualnego. Okazuje się jednak, że część osób, które przyjęły formularze, nie znała szczegółów reformy. Jedna z mieszkanek Piotrkowa przyznała w rozmowie, że nie ma dzieci w wieku szkolnym i nie zapoznała się jeszcze z programem nowych zajęć.

– Wszystko ma swoje granice, więc myślę, że zależy, jakie treści będą przekazywane i w jakim wieku. Uważam, że o tym powinni decydować rodzice. Nie jestem jeszcze w temacie tak bardzo głęboko, więc musiałabym dobrze poczytać, żeby się dokładnie wypowiedzieć – mówiła kobieta.

Edukacja zdrowotna – co naprawdę się zmieni?

Wbrew obawom organizatorów konferencji edukacja zdrowotna to znacznie więcej niż zdrowie seksualne. Zajęcia będą obejmować m.in.:

zdrowie fizyczne i psychiczne,

zasady prawidłowego odżywiania i aktywność fizyczną,

higienę i dojrzewanie,

budowanie relacji społecznych,

bezpieczeństwo w internecie i mediach cyfrowych,

profilaktykę uzależnień,

udzielanie pierwszej pomocy,

ochronę własnych granic.

Kluczowe rozróżnienie: edukacja zdrowotna jako przedmiot jest obowiązkowa, ale udział w części dotyczącej zdrowia seksualnego jest dobrowolny. Rodzice będą mogli zrezygnować z udziału swojego dziecka w tych konkretnych zajęciach.

Dziennikarka obecna na konferencji zwróciła uwagę, że obawy organizatorów opierają się głównie na spekulacjach, a nie na konkretnych zapisach podstawy programowej. – Problemem jest możliwość wykorzystania tych zagadnień do przekazywania treści, z którymi część rodziców może się nie zgadzać – podsumowała.

Czy spór o edukację zdrowotną to dyskusja merytoryczna, czy raczej polityczna gra o wpływy w społeczeństwie? Czas pokaże, jak reformę odebiorą rodzice, nauczyciele i – przede wszystkim – uczniowie.

Źródło: epiotrkow.pl