Dzień Wszystkich Świętych to czas refleksji i pamięci o bliskich, jednak otoczenie piotrkowskich cmentarzy w tym roku przypominało tradycyjny odpust. Obok zniczy i chryzantem na straganach królują dmuchane balony, zakręcone frytki, grillowane oscypki oraz gorący grzaniec.
Modlitewny nastrój dnia Wszystkich Świętych zderzał się z ofertą handlową, która jeszcze kilka lat temu mogłaby zostać uznana za nietypową. Przed cmentarzami przy ul. Spacerowej i Cmentarnej rozstawiono strefy gastronomiczne.
Wśród oferowanych produktów znalazły się grillowane oscypki z żurawiną oraz regionalne sery, zakręcone frytki na patyku i burgery, kiełbasa z rożna i pajda chleba ze smalcem, domowe ciasta sprzedawane prosto z blachy, tradycyjne obwarzanki w różnych smakach oraz gorący grzaniec w wersji bezalkoholowej. Kontrowersje budziły również stoiska z zabawkami z Chin, w tym pistoletami i świecącymi gadżetami, a także wielobarwne dmuchane balony z postaciami z bajek.
„To profanacja i brak szacunku” – oburzyły się niektóre osoby. Pani Halina, spotkana przy cmentarzu, powiedziała: „Jestem tym absolutnie zniesmaczona. Przychodzę tu w ciszy, aby wspominać zmarłych rodziców, a muszę przeciskać się przez tłum ludzi jedzących frytki i pijących grzańca. To święto zatraciło swój sakralny charakter, zamieniając się w zwykły jarmark”. Podobnego zdania byli również niektórzy internauci, którzy pisali o „profanacji” i „czystej komercji”.
Sprzedawcy reagowali krótko: popyt rodzi podaż. Zgodnie z ich opinią, gdyby ludzie nie kupowali oferowanych produktów, nikt nie zdecydowałby się na opłacenie miejsc postojowych i spędzanie kilkunastu godzin przy stoisku. Dla wielu lokalnych przedsiębiorców Dzień Wszystkich Świętych to jeden z najbardziej dochodowych momentów w roku. Niektórzy sprzedawcy od kilku lat mają stoiska gastronomiczne w tych samych miejscach i obsługują swoich stałych klientów.
Źródło: dzienniklodzki.pl





