Radosław Gawin, pszczelarz z Piotrkowa, od dziesięciu lat zajmuje się pasją, którą nazywa "grzeczną i niegroźną". Jego przygoda z pszczołami rozpoczęła się w 2016 roku, kiedy odwiedził kolegę, który pokazał mu swoje ule. "Podniósł daszek do góry, powałkę i zobaczyłem, no chodzą sobie bardzo ładne pszczółki. A to ja też będę miał", wspomina Gawin.

Pszczelarstwo to dla niego nie sposób na duże zarobki, ale przede wszystkim pasja. "To pszczelarstwo to jest naprawdę bardzo fajne hobby. Pasja też. Ja nie czerpię aż tak dużych korzyści. Głównie to jest moja pasja", podkreśla.

Sezon pszczelarski zaczyna się w lipcu, a nie wiosną, jak myślą wielu. W tym okresie pszczelarz musi zadbać o dobre przygotowanie rodzin pszczelarskich do zimy. "Trzeba po prostu dobrze przygotować pszczoły, żeby mogły na wiosnę dobrze ruszyć. Musi być zdrowa rodzina, zakarmiona", dodaje Gawin.

Pierwszy miód można spodziewać się w maju, kiedy pojawiają się pierwsze pożytki. Wśród nich znajdują się między innymi drzewa kwitnące i rzepak. Sam miód musi być odpowiednio dojrzały, zanim trafi do zbioru. Pszczelarz może to ocenić na podstawie wyglądu plastrów, zachowania miodu po wyjęciu z ramki oraz za pomocą reflektometru, który sprawdza zawartość wody w miodzie.

To jaki miód trafia do ula zależy od tego, jakie rośliny znajdują się w okolicy. "Tutaj może być miód wielokwiatowy, może być miód rzepakowy też, bo dużo rolników sieje rzepaku. Może być też miód faceliowy, bo też kwitła facelia i gryka. I z tych roślinek pszczółki będą nosiły miód", wyjaśnia Gawin.

Praca przy pszczołach wymaga ogromnej wiedzy oraz odpowiedniego zachowania. Jedna z podstawowych zasad mówi, aby nie stawać przed wylotkiem ula. "Nie podchodzimy od wylotka, ponieważ jest duże prawdopodobieństwo użądlenia, bo im przeszkadzamy. Jesteśmy na ich torze lotu", tłumaczy Gawin.

Pszczelarstwo wiąże się jednak z zagrożeniem nie tylko użądlenia, ale także strat, jakie mogą ponieść. W poprzednim roku Gawin miał 80 rodzin pszczelich przeznaczonych do zimowania. Po zimie pozostało ich około 15. "Nie wiem, co było powodem. Dużo było spadków. Zostało tylko mi około piętnastu. Odbudowałem", mówi.

Mimo strat udało mu się odbudować pasiekę. W tym roku ponownie planuje przezimować około 30 rodzin. Choć praca przy kilkudziesięciu rodzinach pszczelich wymaga czasu, wiedzy i ostrożności, dla niego najważniejsza jest możliwość obcowania z pszczółami i rozwijania pasji, która trwa już od dekad.

Źródło: epiotrkow.pl