Stadion przy ul. Dmowskiego – dlaczego miasto nie przejęło obiektu?
Miasto Piotrków Trybunalski miało w latach 90. możliwość przejęcia kompleksu sportowego przy ul. Dmowskiego, jednak ostatecznie z tego nie skorzystało. Jak wyjaśnia były prezydent Michał Rżanek (urząd 1990–1996), decyzja była wynikiem wielu czynników – finansowych, organizacyjnych i politycznych.
Pioma i zaległości podatkowe
Obiekt nie należał do samorządu, lecz do Fabryki Maszyn Górniczych Pioma. W drugiej połowie prezydentury Rżanka przedsiębiorstwo miało poważne problemy z regulowaniem podatku od nieruchomości. Zaległości obejmowały nie tylko halę produkcyjną, ale także przychodnie, żłobki oraz sam stadion. W ramach negocjacji pojawiła się propozycja, aby miasto przejęło stadion w zamian za umorzenie części tych zobowiązań.
Budżet miasta na granicy możliwości
Rżanek podkreśla, że budżet Piotrkowa w tamtym okresie był praktycznie na granicy możliwości. Samorząd starał się unikać zadłużenia, natomiast otrzymywał dodatkowe zadania bez odpowiedniego finansowania. Przejęcie dużego kompleksu sportowego wiązałoby się z koniecznością ponoszenia kosztów utrzymania – zarówno samego stadionu, jak i znajdującej się przy nim hali sportowej.
Hala sportowa – dodatkowy problem
Według relacji byłego prezydenta szczególnie kłopotliwa okazała się hala sportowa przy stadionie. Ze względu na przepisy przeciwpożarowe związane z wyłożeniem boazerii, obiekt był już praktycznie niezdatny do użytku, co zwiększało przewidywane wydatki na jego adaptację lub likwidację.
Decyzja radnych, nie prezydenta
Rżanek zaznacza, że decyzja o nieprzejęciu stadionu nie była jednostronnym aktem prezydenta. Sprawa była analizowana przez wiele miesięcy: radni oglądali kompleks, pracowały komisje tematyczne, a temat pojawiał się na sesjach Rady Miasta. Przygotowania trwały niemal rok, obejmując dwie sesje poświęcone tej kwestii oraz liczne spotkania komisyjne.
W głosowaniu udział wzięło dwadzieścia siedem lub osiem radnych; żaden z nich nie opowiedział się za przejęciem obiektu. Wśród radnych znajdowali się również osoby związane z Piomą – obecni i byli pracownicy przedsiębiorstwa.
Prywatny nabywca i dalsze losy obiektu
Po decyzji miasta kompleks trafił w ręce biznesmena Antoniego Ptaka w 1996 roku. Ptak, związany z polską piłką nożną, planował utworzenie szkółki brazylijskiej i sprowadzenie młodych piłkarzy. Początkowo obiekt zachował funkcję sportową – na stadionie rozgrywano mecze, a lokalny klub Piotrocovia awansował nawet na zaplecze najwyższej klasy rozgrywkowej.
W 1999 roku Rada Miejska uchwałą nr VIII/116/99 zmieniła miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, otwierając możliwość wykorzystania części terenu pod funkcje usługowo-handlowe. Jak wspomina Rżanek, radny Jerzy Królikiewicz przewidywał, że zapis przeznaczenia na sport zostanie ograniczony do symbolicznego kosza do gry, co de facto umożliwiło przekształcenie stadionu w targowisko.
Przeniesienie drużyny i rozbiórka
Przełom nastąpił w 2003 roku, gdy po sezonie na drugim poziomie rozgrywkowym Antoni Ptak zdecydował się przenieść drużynę do Szczecina. Zespół kontynuował występy pod nazwą MKS Pogoń Szczecin, wykorzystując miejsce Piotrocovii w rozgrywkach. Dla Piotrkowa oznaczało to koniec ambitnego projektu piłkarskiego związanego ze stadionem przy ul. Dmowskiego.
Jesienią 2003 roku rozpoczęła się rozbiórka trybun, a kolejne lata przyniosły stopniowe usuwanie pozostałych fragmentów obiektu.
Czy można było przewidzieć przyszłość?
Rżanek przywołuje cytat z „Tygodnia Piotrkowskiego”: „Jakby człowiek wiedział, że się przewróci, to by usiadł”. Według niego, w połowie lat 90. przyszłość stadionu nie wydawała się jednoznacznie przesądzona – początkowo wydawało się, że prywatny inwestor może stworzyć potęgę sportową. Ostatecznie jednak złożona sytuacja finansowa miasta, konieczność utrzymania kompleksu, zmiany w planie zagospodarowania oraz decyzje prywatnego właściciela doprowadziły do likwidacji stadionu.
Podsumowanie
Historia stadionu przy ul. Dmowskiego to seria zdarzeń rozciągających się na kilka dekad: od możliwości przejęcia przez miasto (zablokowanej ze względu na ograniczenia budżetowe i stan techniczny obiektu), przez sprzedaż prywatnemu nabywcy, zmianę przeznaczenia terenu, przeniesienie drużyny, aż po ostateczną rozbiórkę. Decyzja o nieprzejęciu obiektu była efektem wspólnej oceny radnych, a nie jedynie działania jednego prezydenta. Dziś, po niemal trzech dekadach, można analizować, jak różne czynniki – finansowe, organizacyjne i polityczne – złożyły się na los tego niegdyś ważnego obiektu sportowego.




