Po licznych zgłoszeniach dotyczących dużych strat w pasiekach temat trafił do audycji „Magiel”. Marcin Cecotka przeprowadził wywiady z pszczelarzami, którzy przedstawili różne hipotezy dotyczące przyczyn pogorszenia kondycji rodzin pszczelich.

Krzysztof Głowacki, pszczelarz z Piotrkowa Trybunalskiego, odrzucił określenie „pandemia wśród pszczół”, podkreślając, że nie chodzi o chorobę przenoszącą się między osobnikami. Według niego kluczową rolę mogło odegrać podawane wiosną ciasto pszczele, które miało wspomóc rozwój rodzin w okresie niedoboru naturalnego pożytku.

„Nie uważam, że to jest pandemia, to znaczy choroba przenosząca się między pszczołami. Efektem tej „pandemii” — tak w cudzysłowie można powiedzieć — było podanie na wiosnę ciasta, które miało pomóc pszczołom w rozwoju.” Głowacki zauważył, że po zastosowaniu takiego pokarmu obserwowano osypy pszczół, zamieranie czerwiu oraz stopniowe słabnięcie rodzin. Zwrócił uwagę na dodatki zawarte w cieście, takie jak papryka i cynamon. Według jego informacji w regionie piotrkowskim straty objęły około 1800 rodzin pszczelich, podczas gdy w całej Polsce liczba upadłych rodzin wynosiła około 4800.

Pszczelarz zaznaczył również problem z dochodzeniem roszczeń — wielu pszczelarzy, zauważając martwe owady, usuwało je z uli, podejrzewając chorobę, przez co nie zabezpieczali materiału potrzebnego do późniejszych badań.

Inny rozmówca, Piotr Robaszek, prezes rejonowego koła pszczelarzy w Piotrkowie Trybunalskim, potwierdził obserwacje dotyczące osłabienia rodzin po podaniu wspomnianego ciasta, jednocześnie wskazując na inne czynniki zagrożenia:

„Te rodziny, które dostały troszkę tego ciasta, nie rozwijały się tak jak po innym cieście, tylko zaczęły słabnąć.” Robaszek wymienił warrozę i nosemozę jako główne pasożyty oraz tegoroczne suszowe warunki, które ograniczyły dostęp do pyłku — kluczowego składnika dla rozwoju rodziny pszczelej.

Michał Cejnuk z Pasieki na Mokrych przedstawił odmienne doświadczenie, stwierdzając, że w jego pasiece nie zauważył ponadprzeciętnych strat. Podkreślił, że nie podawał swoim pszczołom dyskutowanego pokarmu, korzystając wcześniej z własnego produktu. Dodał, że pewien poziom strat po zimie jest zjawiskiem naturalnym w pszczelarstwie.

Paweł Kowalski z Nadleśnictwa Piotrków zwrócił uwagę na zagęszczenie populacji pszczół miodnych w regionie, określając je jako „przepszczelenie”. Według niego duża liczba pasiek zwiększa ryzyko rozprzestrzeniania się chorób i pasożytów. Kowalski podkreślił również znaczenie dzikich zapylaczy — murarek, trzmieli oraz innych gatunków pszczołowych — i apelował o zapewnienie późnego pożytku, tak aby pszczoły miały dostęp do nektaru również we wrześniu.

Audycja „Magiel” dostępna jest do wysłuchania na antenie Strefy.FM.

Źródło: epiotrkow.pl

Weryfikacja online i źródła: